Rozmyślania nad życiem, czyli krótki wpis o wszystkim i niczym

16:43 0 Komentarze A+ a-



Przez dłuższy czas zastanawiałam się jak zacząć temat i przede wszystkim - od czego. Po mojej pierwszej 'samodzielnej trasie' mam zdecydowanie za dużo do powiedzenia. Za dużo spraw, które mogłabym tutaj poruszyć. Z drugiej strony patrząc na to wszystko... Mam bardzo małe doświadczenie w podróżowaniu i nie chcę się oczywiście jakkolwiek błaźnić, zaczynając wywody na różne rzeczy po małej podróży po Polsce. Co to wgl było? Jak dla mnie zdecydowanie za mało. Dlatego też muszę zniknąć na pewien czas, żeby się nad tym wszystkim porządnie zastanowić. Trzeba przemyśleć, co ma sens, a co nie, zdecydowanie. 

Ale hej, dostałam się na studia! Turystyka i rekreacja wita, więc za jakiś czas na pewno możecie się spodziewać jakiś wpisów. Przyznam się też, że rozmyślałam nad rozbudową bloga o jeden rozdział tematyczny. Wszystko się okaże, a tymczasem zapisuję sobie każdy mój pomysł w notatniku, żeby o nich nie zapomnieć :)





Ja i plecak

15:58 0 Komentarze A+ a-

Przyznam się... Jestem zwolenniczką pakowania całej szafy i wszystkich 'bardzo potrzebnych rzeczy' w podróż, więc nawet na weekendowy wyjazd zdarzało mi się brać wielką, wypchaną walizkę. Kiedy myślałam o tym, że na caaały tydzień będę musiała spakować się w jeden plecak (i to skromnie, żebym się nie zamęczyła) to nie dostrzegłam ukrytego zagrożenia...

Stwierdziłam, że zrobię listę rzeczy, które znajdą się w plecaku. Pomysł brzmiał dobrze. Aż do chwili, kiedy musiałam się spakować.

Rozpoczęła się wtedy wielka wyliczanka. Czego potrzebuje TROCHĘ MNIEJ.. Po wielu rozmowach z samym sobą i krótkiej pogawędce z plecakiem doszło między nami do rozejmu. Oto ostateczna jego wersja:


Na zdjęciu wydaje się, że to dużo, ale to przez to, że ładnie chciałam wszystko rozłożyć. Po zapakowaniu tego do plecaka zostało mi nawet sporo wolnego miejsca (akurat na jedzenie), więc hej, jest idealnie!

I idealnie było, aż do czasu kiedy musiałam ZAŁOŻYĆ plecak. Na początku ciężar mnie przerósł, więc dopiero przy drugim podejściu się oswoiłam. Bądź co bądź dałam radę i szłam dzielnie przez caaały czas.

Tylko trochę mnie bolały plecy.

Powiem Wam, że sama się dziwiłam, ale prawie wszystkie rzeczy mi się przydały! Kamery i kabla do niej jednak nie brałam - kamerowałam i robiłam zdjęcia komórką. Wzięłam za to mały aparat, ale z tego samego powodu ani razu go nie włączałam.. No i statyw. Żałuję, że nie wzięłam go ze sobą w kilka miejsc, ale było to czyste lenistwo - po prostu nie chciało mi się go targać. Ostatecznie też zamiast płaszcza przeciwdeszczowego wyglądającego jak schron dla 8 osób kupiłam sobie na miejscu małą czarną parasolkę. :)

Dodaję zdjęcie zrobione w Łodzi, jako zapowiedź kolejnego postu :)




Jak zrobić pierwszy krok?

08:03 2 Komentarze A+ a-


"Życie to niesamowita podróż. Podróż w której możesz dojść dokąd zechcesz, ale nigdy Ci się nie uda, jeśli nie wykonasz pierwszego kroku."

       Podróżowanie od zawsze mnie kręciło. Oglądając różne zdjęcia, filmy, czytając książki i przeglądając blogi podziwiałam piękno świata z 'drugiej ręki'. Inspirowałam się tym przez dłuższy czas, nieświadomie robiąc w głowie listę miejsc, które koniecznie chciałabym odwiedzić. Tak powstała moja lista marzeń. Na pewno w zainteresowaniu się innymi zakątkami świata pomogli mi również moi rodzice, z którymi odwiedziłam Egipt, Grecję i Turcję. Zasmakowałam dzięki nim czegoś zupełnie innego, co później chciałam powtórzyć.


Blisko czy daleko, morze czy góry, wysoka czy też niska temperatura? Odpowiedź jest prosta. TAM GDZIE CHCEMY. Jeśli chcemy jechać rowerem do Australii poskakać z kangurami - jedźmy tam. Jeśli chcemy popłynąć statkiem do Grenlandii przywitać się z pingwinami - płyńmy tam. To, gdzie zawędrujemy zależy tylko od nas samych.


Założę się, że niektórzy z Was czytając właśnie mój tekst od razu w głowie mają tysiące wymówek na jakąkolwiek wyprawę. Też tak miałam. Nawet nie wiecie jak zadziwiająco łatwo można znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Wystarczy motywacja i trochę czasu, naprawdę. Ja na przykład z nudów zaczęłam sobie przeglądać różne blogi czy filmiki w internecie o podróżowaniu. Tanim, łatwym, mało skomplikowanym podróżowaniu, co jak się okazało jest jak najbardziej możliwe.

Nie jesteście dobrymi organizatorami? To nic! Są przecież różne grupy na Facebooku. "Chętni na podróż" czy "Podróżnik/Podróżniczka poszukiwani" to dwie główne grupy, do których zaglądam. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Masz problem z noclegiem? Tutaj polecę Ci grupy "Weź mnie przekimaj i "Przenocuj mnie!" oraz stronę www.couchsurfing.com

Oczywiście, jeśli macie dość pieniędzy to możecie sobie pozwolić na biura podróży i hotele. Ja piszę o tych oszczędniejszych sposobach, które mają w sobie więcej przygód. :)


Nie trać czasu, życie jest tylko jedno! 

Spis pomocnych grup na Facebooku

15:02 0 Komentarze A+ a-



Poniżej podaje Wam pomocne grupy, na które trafiłam. Do większości z nich sama należę i naprawdę - to się przydaje. :)

Strony, na których znajdziesz innych podróżników:
Podróżnik/Podróżniczka poszukiwani
Chętni na podróż

Jesteś w kropce? Szukasz najtańszego (bezpłatnego?) noclegu? Zajrzyj tutaj:
Weź mnie przekimaj
Przenocuj mnie!
+Tanie hostele/noclegownie

Coś dla autostopowiczów:
Autostopowicze czyli MY
Non-STOP w drodze
Regionalne grupy autostopowe

I dla jachtostopowiczów:
Jachtostopowicze czyli my


Moja pierwsza samodzielna podróż!

17:07 0 Komentarze A+ a-

Tak moja trasa wygląda palcem po mapie.

Trasa: Wrocław - Łódź - Warszawa - Gdańsk - Wrocław. 

Czas: 7 dni. 


      Tak sobie zamarzyłam, już kilka miesięcy przed napisaniem matury. Zamiast się do niej uczyć przez całe noce czytałam różne blogi podróżnicze, dokształcając się w dziedzinie, która mnie fascynowała. Zastanawiałam się, czy nie pojechać gdzieś za granice, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że jadę w samotną podróż po Polsce i koniec kropka. Mój rozum poddał się sercu, które desperacko chciało wyjść z domu i zrobić coś szalonego. No to jadę - pomyślałam. 

Tutaj nadeszła seria pytań: Kiedy? Gdzie? Za co? Czym? Jaki nocleg? Jaka torba? Sama czy z kimś? Co na to mama? Czy mnie na to stać? Zaczęłam więc po kolei szukać informacji na nurtujące mnie pytania. 

Najpierw trzeba było określić jakie główne miasta chcę zwiedzić. Tęsknie za Krakowem, ale był mi jakoś nie po drodze, więc został skreślony z listy. Myślałam też, że zahaczę o Poznań w drodze powrotnej, ale tutaj godziny busa mi nie sprzyjały, więc też go sobie odpuściłam. Została zatem Łódź, Warszawa i Gdańsk. Jako transport zdecydowałam się wybrać jazdę Polskim Busem, gdyż z racji kilkumiesięcznego wyprzedzenia ceny biletów były o wiele tańsze.

Zaczęłam rozmyślać nad noclegiem... Wiadomo, najtańsze są hostele, ale w większych miastach i tak za drogie na moją kieszeń. Co tu zrobić? Otóż w tej kwestii bardzo przydały mi się znajomości internetowe. W Warszawie mam koleżankę, z którą widziałam się dobre kilka razy i ciągle obiecywałam jej, że do niej wpadnę - pasuje jak ulał. W Gdańsku mam dwie, również chętne na przyjęcie mnie pod swój dach. Jedną widziałam na żywo, a z drugą kontaktuje się już od ponad 4 lat, więc nie mam o co się martwić. Została mi tylko Łódź, w której owszem mam kolegę, ale stwierdziłam, że i tak mieszka on ze współlokatorem, to na jedną noc wynajmę sobie łóżko w hostelu za 29zł. W dodatku ze śniadaniem i przy głównej ulicy! Plan idealny.

Łączne koszty za cały transport w dwie strony wyniosły mnie zatem 89zł. Brzmi nieźle, co? Doliczając do tego hostel w Łodzi wychodzi razem 118zł. Resztę noclegów mam za darmo, tylko się wyżywić. Myślałam, że padnę z wrażenia, jak to sobie podliczyłam. Jednakże było jeszcze kilka innych kwestii dodatkowych.

Pierwszą kwestią było to, że musiałam kupić sobie duży, tani plecak. Nie patrzałam na jakość, bo to i tak jedna mała podróż (póki co). Moimi wymaganiami więc były tylko kieszonki na zewnątrz i taka zwężana góra (jakbym miała mniej rzeczy to plecak byłby niższy, a jak więcej to plecak byłby wyższy). Wędrując po allegro znalazłam mój ideał:


50 litrowy plecak turystyczny, jedynie po 25zł. Jest super!


Drugą kwestią, która była dla mnie ważna były zdjęcia. Chciałam zrobić sobie ich dużo podczas tej wycieczki, ale takie 'z ręki' nie są dla mnie wystarczające. Tutaj więc do akcji wkroczył statyw, który kupiłam za 37zł, również na allegro. Myślę, że 140cm mi wystarczy. Czy to się sprawdzi - jeszcze się przekonamy.